Ciche miejsce: Dzień pierwszy jest głębszy i mroczniejszy niż oryginał


Ciche miejsce: dzień pierwszy nie jest tyle spin-offem i prequelem horroru Johna Krasinskiego z 2018 r., ile raczej pasjonującym dramatem rozgrywającym się w piaskownicy serii. Można dostrzec tu i ówdzie dziwne fragmenty nowego budowania świata, dotyczące tego, jak i dlaczego jest tak wielu cholernie echolokujących kosmitów, ale te smaczki to tylko szum tła (Ciiii, nie tak głośno!) do znacznie ciekawszej historii ludzkiej. Proszę o ciszę I Ciche miejsce Część II to wiejski horror science fiction, ale Dzień pierwszy – z Świnia reżyser Michael Sarnoski — przenosi akcję do Nowego Jorku i tworzy historię w duchu kina katastroficznego na dużą skalę. Prawdopodobnie jest to najlepszy film o chaosie na Manhattanie od pole koniczynyi jest to także absolutnie znakomity hollywoodzki przebój, choć zupełnie nieoczekiwany.

Włączenie niezależnego twórcy filmowego do systemu studyjnego może budzić niepokój — zwykle jest to oznaka, że ​​został zatrudniony do realizacji wizji sali konferencyjnej — ale A Ciche miejsce: dzień pierwszy Sarnoski jest wypisany na pierwszy rzut oka jako twórca filmów gatunkowych, który potrafi odnaleźć emocje tam, gdzie większość ludzi nie wpadłaby na ich trop. Świniaktóry początkowo wyglądał jak „Johna Wickaale z szefem kuchni i jego ukochaną maciorą” okazał się zaskakująco przemyślany w rozwikłaniu żalu, co było sztuczką ręki, która ma zastosowanie także w horrorze Threequel Sarnoskiego. Dzień pierwszy jest w równym stopniu opowieścią o stawianiu czoła zapomnieniu, co o konfrontacji z obcymi, z powodów, których nie ujawniają wszechobecne zwiastuny filmu.

Gdy Dzień pierwszy rozpoczyna się, a główny bohater, były poeta Sam (Lupita Nyong’o), wyniszcza się w hospicjum, sfrustrowany nieuleczalną diagnozą raka i szukając powodu do ataku. Jeśli to prawda, zostało jej zaledwie kilka tygodni życia, co czyni ją szczególnie intrygującą bohaterką filmu takiego jak ten. To, czy przeżyje film, jest ledwie istotne w porównaniu z tym, jak doświadczenie przeżycia końca świata, jaki znamy, zmieni ją. Możliwości fabuły są ograniczone, ale możliwości emocjonalne filmu są nieograniczone, nawet w ramach serii science-fiction.

Rytm poprzednich filmów Quiet Place jest obecny, ale uproszczony: gigantyczne, owadopodobne potwory okrutnie zabijają każdego, kto hałasuje. Każdy, kto nie zginie w pierwszej fali, szybko to rozgryza, nie obciążając widzów grą w zgadywanie, w której już znamy odpowiedzi. Ale film jest osadzony tak daleko w przeszłości serii — kilka lat przed Spokojne miejsce bohaterowie odkrywają słabość kosmitów — że praktycznie nie ma nadziei na rozwiązanie lub że ludzkość będzie się bronić. W żadnym momencie ci kosmici nie są przedstawiani jako seryjni mordercy z filmów slasher, z podstępnymi spotkaniami jeden na jeden, które ludzie mogliby ewentualnie wygrać. Funkcjonują bardziej jak siła natury, nieuchronna zagłada przetaczająca się przez ulice Manhattanu, podobna do nieustępliwego huraganu przyciąganego hałasem.

Nowy Jork jest nie tylko najgorszym możliwym miejscem, w którym nadejdzie ta konkretna apokalipsa – w początkowym tekście filmu podano, że średnie zanieczyszczenie hałasem w mieście wynosi 90 decybeli, czyli tyle samo, co ludzki krzyk – ale jest to szczególnie drażliwe miejsce do kręcenia filmu katastroficznego ogólny. Tak jak pole koniczynychociaż, Proszę o ciszę: Dzień pierwszy nie unika widma 11 września i niezapomnianych materiałów informacyjnych, które z niego wyszły. Kiedy miasto staje się punktem zerowym inwazji, Sarnoski natychmiast otacza bohaterów dezorientującą chmurą pyłu.

Reklama

Zdjęcie: Gareth Gatrell/Paramount Pictures za pośrednictwem Everett Collection

Okazuje się, że film opowiada tyle samo o Nowym Jorku, co o postaciach i głównym elemencie serialu. Sarnoski traktuje dzielnice i architekturę miasta jako odrębny teren. (Choć pozwala sobie na swobodę, jeśli chodzi o projekt stacji metra — Nowojorczycy będą mieli wiele do powiedzenia na ten temat). Pod koniec film nie opowiada tylko o historii Nowego Jorku; w subtelny sposób opowiada o osobistej relacji ludzi ze zmieniającym się krajobrazem miejskim i wspomnieniami, które on przechowuje. Niektóre przestrzenie, w Dzień pierwszy, to tylko spacje; są nudne i funkcjonalne. Ale niektóre, które mają określone znaczenie, są przedstawiane w eterycznym blasku.

Widok pojazdów miotanych na błędach i nieodwracalnych uszkodzeń znanych obiektów to kluczowy element uroku każdego filmu katastroficznego. Sarnoski nadaje tym tradycyjnym bodźcom wizualnym ogromną wagę emocjonalną, koncentrując się na tym, jak ludzie realistycznie zareagowaliby na ich doświadczenie. Na początku ta trajektoria wydaje się dziwnie specyficzna. Kiedy Sam odwiedza miasto ze swoim kotem Frodo (urocze nawiązanie – są nierozłączną parą) w autobusie pełnym innych pacjentów pod opieką uprzejmej pielęgniarki Reubena (Alex Wolff), ma zamiar zjeść swój ulubiony kawałek Nowego Jorku Pizza. To także pozostaje jej celem, nawet gdy wszystko idzie do piekła.

Może to wydawać się żartem na temat twierdzeń nowojorczyków o wyższości kulinarnej, ale film jest nadawany na falach Sama. Jej żmudna podróż ze centrum Manhattanu do konkretnej pizzerii w Harlemie szybko zostaje uznana za emocjonalnie zakorzenioną fiksację i reakcję na ogromną traumę, z którą się mierzy. Jeśli ma umrzeć, chce to zrobić na własnych warunkach, nawet jeśli oznacza to rzucenie się w stronę pewnej śmierci w zamian za drobne, ale znajome pocieszenie.

Mężczyzna w garniturze (Joseph Quinn), uwikłany w inwazję obcych na Nowy Jork, stoi po pas w wodzie, przemoczony i trzyma się słupa na zewnątrz stacji metra w filmie Michaela Sarnoskiego Ciche miejsce: dzień pierwszy

Zdjęcie: Gareth Gatrell/Paramount Pictures za pośrednictwem Everett Collection

W drodze do miasta spotyka angielskiego studenta prawa Erica (Joseph Quinn), który zamiast się ewakuować, postanawia ją śledzić z równie absurdalnego powodu. Skończy jako emocjonalny kręgosłup filmu. Diagnoza Sam już wywróciła jej świat do góry nogami: inwazja obcych brzmi jak zewnętrzna manifestacja jej duchowego chaosu. Dla kontrastu, życie Erica przebiegało prostą ścieżką, ale doświadczenie niemal śmierci pierwszego dnia wstrząsa nim do głębi.

Instynkt przetrwania jako szerokie pojęcie to wystarczająco przyzwoity motyw bohatera na film katastroficzny, ale Sarnoski opiera tę ideę na prostych, ale silnie powiązanych bodźcach. W przypadku Sama jest to specyfika pamięci. (Pizzeria ma głębsze znaczenie, niż się na pierwszy rzut oka wydaje). Dla Erica jest to prosty akt nawiązania kontaktu nie z Samem, ale z Frodo. W tych okolicznościach każdy z tych motywów jest wystarczającym powodem, aby kontynuować działania, pomimo pojawiających się komplikacji.

Jak zwykle w przypadku filmów Quiet Place, akcja jest zbudowana wokół momentów, w których bohaterowie chcą uciec, co kłóci się z potrzebą zachowania absolutnej ciszy. Niewiele doświadczeń teatralnych przebija napiętą realizację Sekwencje Quiet Place, w których ktoś nieumyślnie wydaje dźwięk. Ale sposób Dzień pierwszy kadrowanie ludzkiego głosu to potężny majstersztyk. Między intensywnym bólem Sam, gdy kończą jej się leki, a intensywnym urazem Erica z ostatnich wydarzeń, postacie nie tylko muszą unikać wydawania dźwięków podczas poruszania się. Zamiast tego muszą tłumić swoją naturę, swoją pierwotną potrzebę krzyczenia, gdy ich życie rozpada się wokół nich.

Sam (Lupita Nyong'o) siedząca w dużym skórzanym fotelu w ciemnym pokoju, zamyka oczy i krzyczy w filmie Michaela Sarnoskiego Ciche miejsce: dzień pierwszy

Zdjęcie: Gareth Gatrell/Paramount Pictures za pośrednictwem Everett Collection

Napięcie w filmie pozostaje ostre jak brzytwa przez długi czas, ale jest ono również przerywane słodkimi momentami uwolnienia, gdy postacie znajdują odizolowane sposoby na interakcję. Quinn, ze swoimi ograniczonymi dialogami i licznymi scenami milczenia, emanuje słodką, współczującą wrażliwością, która prowadzi go w trudne miejsca jako aktora. Nyong’o, chociaż akcentuje Sama momentami skrajnego przerażenia, zachowuje surową determinację, która ma kilka głęboko poruszających warstw.

Chociaż nie ma śladu tradycyjnego hollywoodzkiego romansu pomiędzy Erikiem i Samem, Proszę o ciszę: Dzień pierwszy jest głęboko romantyczny, przedstawia dwie przestraszone dusze troszczące się o siebie nawzajem, z emocjonalną i fizyczną intymnością zrodzoną z czystego instynktu, gdy świat przechyla się nad przepaścią, z której wiemy, że nie wróci. W trakcie tego procesu Sarnoski i jego przywódcy zmieniają to, co z łatwością mogło być łatwym, osobistym zajęciem, w najważniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek zrobi którakolwiek z postaci.

Ciche miejsce: dzień pierwszy jest teraz w kinach.



Source link

Advertisment

Więcej

Advertisment

Podobne

Advertisment

Najnowsze

Jak ułatwić korzystanie z telefonu jedną ręką

Będą chwile, kiedy będziesz mieć tylko jedną wolną rękę, aby korzystać z telefonu. Możesz wyprowadzać psa, nieść zakupy, trzymać się słupka metra lub...

Oto wszystko, co powinieneś wiedzieć o plotkowanym HomePodzie z wyświetlaczem firmy Apple

Po uwolnieniu HomePod 2 na początku 2023 r. pojawiło się wiele plotek o nowym modelu HomePoda, który zawiera jakiś rodzaj wyświetlacza. Plotki te...

Wadliwa aktualizacja CrowdStrike’a spowodowała awarię 8,5 miliona urządzeń z systemem Windows, twierdzi Microsoft

Błędna aktualizacja CrowdStrike spowodowała ogólnoświatową katastrofę technologiczną, która w piątek dotknęła 8,5 miliona urządzeń z systemem Windows, według Microsoftu. Microsoft twierdzi, że to...
Advertisment